2020-08-29.

Największe deszcze mamy chyba za sobą. Zaczyna się nawet robić ciepło – to znaczy skończyły się mrozy w rejonie 25° C i nieśmiało wychodzimy poza 33° C.

W mieście chyba daje się wyczuć pewne zniechęcenie – wiadomo już, że jesienno-zimowy sezon turystyczny z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie wypali. Zamyka się coraz więcej lokali. W okolicy coraz więcej pustych domów do wynajęcia.

Dzisiaj wyprowadzili się sąsiedzi z przeciwka. Bardzo ubodzy Laotańczycy, którzy żyli z dorywczych prac, sortowania śmieci etc. Zawsze bardzo byli dla mnie mili, więc będzie mi ich nieco brakowało, szczególnie, że uliczka praktycznie wymrze. Na 11 domów mamy 5 pustych i jeden zamieszkany jedynie tymczasowo, przez rodzinę farangów, która bywa tu z rzadka. Ich psami (i kozą) opiekuje się mae baan, czyli taka lokalna gospodyni zarządzająca domem.

Wybrałem się dzisiaj na swój standardowy spacer nad rzeką. Nie wiedzieć czemu aparat dzisiaj nie napełniał mnie skrajnym obrzydzeniem, więc zrobiłem kilka zdjęć.

Mekong w Wientianie, przed zachodem.

Mekong w Wientianie, łodzie.

Mekong w Wientianie, łowienie ryb na podrywkę.

Mekong w Wientianie, nieczynna knajpa w charakterystycznej tutaj łodzi zwanej sampan.

Mekong w Wientianie, po zachodzie słońca.

Leave a Reply