Deszcze, o których pisałem wcześniej utrzymały się przez większą część tygodnia. Było naprawdę zimno – nieco ponad 20C, mokro i pochmurno. Lokalsi mówio, że takich deszczy w marcu to nikt nie pamięta.
No, ale sytuacja wraca do upalnej normy. Przez najbliższe 10 dni temperatury będą oscylować gdzieś między 33 a 38 stopni i do końca kwietnia raczej nie zrobi się chłodniej. Muszę rozważyć ucieczkę gdzieś nad morze na kilka tygodni – jak już dostanę z powrotem paszport i lokalne dokumenty.
Lekcje laotańskiego postępują, zacząłem robić sobie wirtualne deki ze słówkami w programie Anki, który jest całkowicie pozbawiony jakichkolwiek wizualnych atrakcji, ale za tym minimalistycznym interfejsem kryje się całkiem rozbudowana funkcjonalność.
Tak jak w Tajlandii, przy okazji lekcji dowiaduję się różnych ciekawych rzeczy. Na przykład, że zaraz zacznie się sezon na żaby. I na bazarach, obok rybek grillowanych w rozszczepionych deseczkach (vide przykład poniżej) pojawią się grillowane żaby. Będę też miał dobre źródło świeżej żaby, jako że ojciec mojej nauczycielki (Khamli) prowadzi żabią fermę. Co prawda nie wyobrażam sobie, żebym był w stanie cokolwiek z taką żabą (nawet uprzednio ubitą) zrobić. Okazjonalne patroszenie krewetek to raczej ostateczna granica moich działań rzeźniczych.
Laotańskie słowo na żabę (jedno z wielu – są dedykowane słowa na żaby żyjące w polach ryżu, w ziemnych jamkach, na drzewach etc.) to ກົບ [gob] – odpowiednio wymówione brzmi bardzo żabio.
Być może uda mi się kupić motor – Hondę XR – w przyszłym tygodniu. Co prawda nieco za wcześnie pojawił się w moim życiu, bo jeszcze nie mam tu konta bankowego, nie mogę przelewać sobie waluty i nie mam pojęcia jak za niego zapłacę, bo tu większość transakcji odbywa się gotówkowo i w USD. Ale jest bardzo ładny, na wyścigowy wydech, dzięki czemu cudownie basowo brzmi, jest w miarę lekki i nie za drogi. Jak na moje aktualne potrzeby sprawdzi się idealnie. Pewnie tylko zmieniłbym mu te plastiki przy baku, albo pomalował je na czerwono na przykład.
Zasadniczo jest fajnie. Dzisiaj mija mi miesiąc od przeprowadzki do Wientianu i jak na razie nie żałuję. Trochę tylko gorąco czasem – muszę pilnować słońca, które potrafi być zabójcze o tej porze roku.


