2020-06-07.

Dzisiaj prawdziwe święto. Otóż ruszyłem się z Wientianu i zacząłem pierwszą laotańską wyprawę. Początkowo jakoś ciężko to szło, totalnie nie chciało mi się pakować. Rano nawet nie byłem pewien, czy dzisiaj wyjadę, ale ostatecznie wizja niedzieli spędzonej w domu skutecznie mnie zmotywowała do działania.

Nie wiem na czym to polega, ale niedziela zawsze napełnia mnie mieszaniną odrazy i przerażenia. Szczególnie niedziela bezczynna.

Ruszyłem więc w drogę i będę o tym pisał tutaj.

Leave a Reply