W ramach akcji poznaj swój kraj, wybrałem się dzisiaj do Kuih Culture spróbować kolejnego lokalnego specjału – mianowicie kuih (wymawia to się kuei). Chociaż, prawdę powiedziawszy, jest to moja kolejna wizyta, bo kuih znam już z sobotnich bazarów w Khanom i bardzo lubię.
Tag Archives: food
ais kacang.
No dobrze, muszę się nieco ogarnąć i zacząć pisać, w końcu nie jestem tu dla przyjemności. Ciągle gdzieś jeżdżę, odkrywam nowe miejsca, próbuję nowych potraw i sumie post factum niespecjalnie mam motywację do pisania – ale koniec tego lenistwa. Obiecuję być wulkanem kreatywności przez najbliższe tygodnie! Pozostaje mieć nadzieję, że nie będzie to wulkan wygasły.
proste tajskie curry jednogarnkowe.
Szukając nowych inspiracji kulinarnych, inspiracji, które będą zarówno mieścić się w formacie WFPB (czyli roślinne, nieprzetworzone, z dopuszczeniem okazjonalnej rybki, czy też krewetki), trafiłem na blog simpleveganblog.com i bardzo prosty przepis na tajskie curry.
Bakłażan project – ciąg dalszy.
Odważnie rozpoczęty kilka tygodni temu bakłażan project doczekał się dziś szczęsliwej kontynuacji – na bazarze udało mi się znaleźć kolejną odmianę makua, tym razem kulistą tajską żółtą.
Plaa ra.
W Tajlandii bardzo popularne są ryby, owoce morza i rozmaite przetwory rybne. Z tych ostatnich najbardziej powszechny jest sos rybny, น้ำปลา (nam plaa), czyli w dosłownym tłumaczeniu woda rybna. ปลา (plaa) to ryba – onomatopeicznie kojarzy się pluskiem*.
Bakłażan project.
Jako że Tajlandia bakłażanem stoi – na każdym większym bazarze można z łatwością kupić co najmniej trzy, a często i pięc, odmian tego warzywa, postanowiłem zrealizować mały projekt wizualnej dokumentacji tajskich bakłażanów: bakłażan project. Nie mylić z manhattan project, bo to coś zupełnie innego.
Frog stew.
W ramach sobotniego odmóżdżania – kuchenne rewolucje po tajsku:
https://www.facebook.com/PtssProduction/videos/1919857124926534/
Maa suaan.
Wycieczki na bazar Phra Khanong praktycznie za każdym razem zapewniają jakieś niespodzianki. Do tego praktycznie codzienna nauka tajskiego powoduje, że zaczynam słyszeć coraz więcej niuansów w mowie lokalsów – różne tony, dźwięk niektórych liter i sylab. Okazjonalnie zdarza mi się rozpoznać też jakieś słowo albo zwrot, ale do podstawowej nawet biegłości jeszcze długa droga.
Soba i ikra w bananie.
Ostatnie tygodnie przyniosły sporo kulinarnych odkryć, o których nie zawsze chciało mi się pisać, że nie wspomnę już o robieniu im zdjęć. Natomiast pojawiło się coś, co na stałe weszło do mojego jadłospisu, a mianowicie makaron soba.
