Dzisiaj prawdziwe święto. Otóż ruszyłem się z Wientianu i zacząłem pierwszą laotańską wyprawę. Początkowo jakoś ciężko to szło, totalnie nie chciało mi się pakować. Rano nawet nie byłem pewien, czy dzisiaj wyjadę, ale ostatecznie wizja niedzieli spędzonej w domu skutecznie mnie zmotywowała do działania.
Author Archives: miro
2020-06-06.
Kilka dni temu zrobiłem pierwszy krok w kierunku… działań proroślinnych. Bo to jeszcze nie jest etap ogarniania ogrodu. Otóż kilka tygodni temu kupiłem pięć sadzonek morwy, które przyjechały do mnie w czarnej tobie. Torbę postawiłem na stole, wlewałem do niej wodę raz na 2-3 dni, a morwy, nie zrażone moją obojętnością i rażącym brakiem profesjonalizmu, rosły i sprawiały wrażenie całkiem zadowolonych z życia (jak większość roślin w tej części świata o tej porze roku).
2020-05-30.
Zabrałem dzisiaj motor na mały przegląd, bo za tydzień chcę ruszyć w dzicz na jakiś czas. Mam już urlop, nie wiem jeszcze tylko, czy cały sprzęt, jaki zamówiłem, dotrze na czas z Tajlandii.
2020-05-28.
Myślę, że wreszcie nadszedł moment, na który czekałem od dawna – zaczyna się monsun. To jest absolutnie wspaniała część roku, szczególnie po kilku tygodniach koszmarnych upałów. Temperatury spadły do ok. 30-33 stopni, regularnie pada, zwykle jest pochmurno, zieleń zaczyna być coraz bardziej soczysta, jest mniej kurzu, rzeki się podnoszą, wszystko wygląda lepiej. Windy pokazuje taki stan rzeczy przez najbliższe 10 dni, więc jest szansa, że tak już zostanie aż do jesieni, kiedy to zrobi się jeszcze chłodniej, ale za to bardziej sucho.
Nie wiem, czy to już zdziadzienie, czy moja zwyczajowa obsesja monsunowa, ale wykupiłem nawet abonament na windy, żeby móc śledzić prognozy godzinowe.
2020-05-16.
Nie odzywałem się chwilę, ale to dlatego, że totalnie wsiąkłem w kwestie przeprowadzki do nowego domu. Domu dużą literą, de facto, bo mam średniej wielkości ogród (choć lokalsi zaliczają go do “big gardens”), dwa piętra, masę przestrzeni, swobody i prywatności.
2020-05-05.
Laos wczoraj częściowo wrócił do normalności. Pootwierały się sklepy, kawiarnie i rozmaite lokale, których charakter pozwala na zachowanie zdrowego dystansu między homo sapiens. Za kilka dni powinny otworzyć się szkoły. Moja teacher, Khamla, wróciła ze swojej wioski i wczoraj zaprzęgłem swój rozleniwiony długim weekendem mózg do laotańskich literek.
2020-04-25.
No i dokonało się (prawie). We wtorek podpisuję umowę, a w drugi weekend maja przeprowadzam się do nowego domu.
2020-04-23.
Wientiane powoli budzi się do życia. Co prawda oficjalny lockdown ma trwać do 3 maja, ale już teraz widać coraz więcej osób bez masek, otwierają się małe sklepy, wszystko odrobinę odżywa. Wieczorami wciąż panuje nieco oniryczny klimat miasta, które mieszkańcy w pewnym momencie postanowili porzucić i poszukać sobie nowego i lepszego miejsca do życia. Stanowi to znakomite tło do małych wycieczek na motorze.
Trzeci miesiąc w LA, nowa galeria.
Niedawno zacząłem 3 miesiąc w Laosie i zasadniczo całkiem mi tu dobrze. O swoich lokalnych doświadczeniach od czasu do czasu piszę tutaj.
Zmieniłem też sposób prezentacji galerii na mozaikę. Myślę, że jest to bardziej estetyczne i praktyczniejsze od klasycznych thumbnaili.
Poza tym miałem impuls i zrobiłem galerię z nadmorskich eskapad w Tajlandii w 2018 roku. Nie ma tego dużo, bo nie chciało mi się wtedy robić zdjęć (niewiele się zmieniło TBH).
Aha, i YK działa już na SSLu. Przez ostatnie lata byliśmy małym dinozaurem, jeśli chodzi o security, ale czas uwstecznienia mamy za sobą.
2020-04-13.
W regionie właśnie zaczyna się nowy rok, czyli pbii mai albo songkran. Normalnie trwałaby tu dzika, tygodniowa impreza, w tym roku jednak wszelkie celebracje zostały oficjalnie odwołane i miasto jest ciche jak cmentarz, co mi bardzo, ale to bardzo odpowiada. Jeśli coś mi przeszkadza w Wientianie to właśnie brak kontroli nad hałasem i wieczorne palenie śmieci.
2020-03-30.
Laos nieco zaostrza dyscyplinę okołowirusową, ale w stylu azjatyckim. Urzędnicy mają pracować z domu aż do pbii mai (nowy rok, gdzieś w połowie kwietnia) oraz trakcie jego obchodów, część sklepów będzie zamknięta, ale bazary, czy sklepy sieci handlowych (Big C na przykład) działają normalnie. Podobnie banki oraz kawiarnie i restauracje (te ostatnie być może tylko na wynos). Należy ograniczyć przemieszczanie się, ale do banku albo kawiarni pojechać będzie można.
2020-03-29.
Mieliśmy niedawno krótki okres deszczowy. Deszcze pojawiały się cyklicznie późnym popołudniem, czasem naprawdę ulewne, trwające ok. pół godziny. Temperatura zaczęła spadać, a w okolicy z rozmaitych dziur powyłaziły żaby, które zaraz po opadach dawały wielogodzinne koncerty.
2020-03-20.
Laos powoli odcina się od świata, zresztą Tajlandia podobnie. Do wspomnianych wcześniej ograniczeń wizowych dochodzi kasowanie połączeń lotniczych. Tajlandia będzie też wymagać ubezpieczenia oraz zaświadczenia od lekarza o braku podejrzeń zakażenia naszym kulistym przyjacielem.
2020-03-18.
Moja asymilacja na gruncie laotańskim postępuje. Wczoraj otworzyłem konta w banku – jednak posiadanie lokalnych dokumentów mnóstwo rzeczy ułatwia. Do tego bankowość tutaj wcale nie jest taka trzecioświatowa, jak można by podejrzewać. Owszem, część banków nie ma jeszcze aplikacji mobilnych ani nawet internetowych (!), ale kilka z nich ma i to całkiem nowoczesne.
PO Box 2917.
Bardzo jestem z siebie dumny (zupełnie bez uzasadnienia, prawdę mówiąc), bowiem udało mi się otworzyć mój własny, dedykowany, laotański PO Box.
2020-03-15.
Jako że odebrałem paszport i lokalne dokumenty, mogę się wreszcie ruszać z Laosu. Przynajmniej do momentu, gdy nie zostaną pozamykane granice, a Europejczycy, jako główni siewcy zarazy, powywieszani na banyanach ku uciesze gawiedzi.
XR i pierwszy miesiąc w Laosie.
2020-03-12.
I tak w ciągu nieco ponad miesiąca udało mi się pozałatwiać kluczowe sprawy – dzisiaj rano odebrałem motocykl, a popołudniem paszport i lokalne pozwolenie na pobyt i pracę.
2020-03-08.
Deszcze, o których pisałem wcześniej utrzymały się przez większą część tygodnia. Było naprawdę zimno – nieco ponad 20C, mokro i pochmurno. Lokalsi mówio, że takich deszczy w marcu to nikt nie pamięta.
2020-03-03.
Deszcz! Wczoraj spadł mój pierwszy deszcz w Laosie! Deszcz w tropikach to żywioł absolutnie fascynujący i zdecydowanie mój ulubiony.
