Kilka dni temu znów pojechałem na bazar po rośliny. Tym razem dopadł mnie gigantyczny deszcz, który próbowałem przeczekać. Deszcz jednak niespecjalnie chciał przestać padać, więc po pół godzinie ruszyłem na poszukiwania parasola.
Category Archives: Tajlandia – Bangkok diaries
Medytacje na trudne czasy. :-|
Moja lokalna sangha, Little Bangkok Meditation Group, zorganizowała coś, co nazywa się Meditation for Challenging Times. Brzmiało ciekawie, więc postanowiłem się wybrać.
Are you living here or are you traveling?
Dziś zostałem zapytany jak w temacie. W sumie to nie wiem. Trochę jednego i trochę drugiego, ale ostatecznie ani jedno ani drugie. Bardzo to zen, czyli wszystko na swoim miejscu.
Talat Phra Khanong.
Przystanek BTSem i kilkaset metrów piechotą od mojego aktualnego domu jest wielki bazar, nazywany – od dzielnicy, w której się znajduje – bazarem Phra Khanong (talat Phra Khanong).
pora deszczowa.
W tym roku przyjechałem do TH akurat na rozpoczęcie pory deszczowej. Ostatnie dwa tygodnie były jeszcze dosyć suche i gorące, chociaż pojawiały się już nieśmiałe deszcze. Dzisiaj wszystko się zmieniło, nad ranem przeszła piękna monsunowa burza z masą wody, a teraz za oknem chmury i mżawka. Prawie jak europejska jesień, tylko temperatura się nie zgadza. W kolejne dni mają pojawiać się już regularne popołudniowe deszcze.
Seeyaek.
Doznałem dzisiaj językowego olśnienia. Ucząc się nowych tajskich słówek, przeczytałem, że yaek (prawie jak jak) to skrzyżowanie. W zależności od tego ile ulic odchodzi od skrzyżowania, przed yaek dodaje się liczebnik, ie. saam-yaek dla trzech ulic i see-yaek dla czterech. Pewnie dla pięciu będzie haa-yaek.
Bang Chak kontra Ekkamai.
Po kilku dniach w Bang Chak postanowiłem zmienić lokalizację w BKK i okazała się to być znakomita decyzja.
Vinyasa.
Moje lokalne studio jogi ma poza typowymi sesjami hatha jogi również sesje jogi (jóg?) vinyasa i yin.
Joga w BKK.
Kilka miesięcy temu wziąłem na Cruxie udział w warsztatach z przedwspinaczkowego rozciągania. Moje ciało tak pozytywnie zareagowało na dwie godziny takich ćwiczeń, że zacząłem rozglądać się za bardziej regularnym programem stretchingowym. Tak trafiłem na jogę do Centrum Jogi Adama Bielewicza.
WAW-DOH-BKK.
W tym roku poleciałem do BKK przez Dohę, Quatarem. Najszybszy lot chyba do tej pory – nieco ponad 12h, nie uwzględniając różnicy czasu. Wyleciałem z Warszawy pod wieczór, a na miejscu byłem nieco po 1200 lokalnego czasu. Spodziewałem się, że krótszy czas lotu i fakt, że leciałem w nocy zminimalizuje jetlag. Nie wyszło – mimo tego, że starałem się spać, zdrowo jeść (przemyciłem na pokład torbę suszonych orzechów i owoców), pić wyłącznie wodę (zrezygnowałem nawet z herbaty). Gdy opadła podróżna eksyctacja wpadłem w nastroje skrajnie negatywne, a potem spałem kilkanaście godzin.
