OK, zgodnie z zapowiedzią, czas na weekly roundup. Natomiast z racji faktu, że niewiele się wydarzyło w tym tygodniu (praca, siłownia, dziewczyna – nudy, czas stąd uciekać ;-)), kilka wątków z ostatnich tygodni, wątków, które uciekły mi ostatnim razem.
Tag Archives: buddyzm
2020-12-28.
Zainspirowany atmosferą “tego wyjątkowego czasu”, “czasu zadumy” etc. (nota bene ciekaw jestem, czy katolscy księża gwałcą dzieci także w święta, czy może dają im specjalną dyspensę? może jest na to specjalny kalendarz, wzorowany na kalendarzu liturgicznym, taka pedofiliturgia) rzuciłem się na głęboką wodę.
praktyki.
Jako że Penang jest multikulturowy, jest również multireligijny. I tak, obok siebie koegzystują chrześcijaństwo, buddyzm (który, co prawda nie jest do końca religią), hinduizm, islam i taoizm. Zapewne tak jak w przypadku buddyzmu, mamy rozmaite wewnętrzne bifurkacje, i pełne spektrum duchowe jest mocno złożone.
back to BKK.
No i Bangkok mnie wciągnął, jak zawsze. Jednak strasznie lubię to miasto. Zatrzymałem się początkowo w nieznanym mi jeszcze miejscu przy Sukhumvit Soi 26 (Phrom Phong), ale nie pasowało mi specjalnie, więc wróciłem w znane mi klimaty Ekkamai.
chmury.
Cyklon Pabuk szaleje, a jego wpływ daje się odczuć w całym rejonie. Miałem kilka ambitnych planów na dzisiejsze przedpołudnie, ale ze wzgórz ciągnęły ciężkie chmury, co chwila mżyło i wszystko wskazywało na to, że już za moment zacznie się monsunowe pandemonium.
pouczająca opowieść z życia guru Rinpoche.
Wkrótce minie rok od moich praktyk w klasztorze w Kathmandu… Nie ukrywam, że często wracam do tego okresu, bo w sumie było to fascynujące doświadczenie. Szczególnie, jeśli pominąć zimno, kurz, smog i ogólną trzecioświatową rozpierduchę KTM.
I tak, czytałem ostatnio fragmenty “Introduction to Tibetan Buddhism” Johna Powersa, gdzie rzuciła mi się w oczy poniższa opowieść.
Chillin’ in the East Indies (again).
Z tego wszystkiego zapomniałem dodać niusa o nowej eskapadzie. Już drugi tydzień siedzę w Tajlandii, jeszcze prawie miesiąc (a może dłużej?) przede mną. Klasycznie, Bangkok i Khanom.
Więcej w nowej kategorii – Okiem gekona.
visakha.
Dzisiaj Visakha Buja, zwana także vesakiem, najpoważniejsze chyba buddyjskie święto. Kraj od kilku dni w atmosferze światęcznej, wszędzie flagi, festiwale, festyny.
the Great Gawd Budd.
Wróciłem do w miarę regularnej nauki tajskiego. Czytam czytanki, ćwiczę litery, piszę (na komputerze, więc to się nie do końca liczy) różne słówka. Co prawda na razie głównie wpisuje je do słownika, starając się rozszyfrować różne zwroty z tekstów. Ma to aspekt bardziej rozrywkowy niż edukacyjny chyba, ale jakieś szczątkowe informacje zostają mi w głowie.
I dzisiaj doznałem małego olśnienia.
ngöndro – drugi tydzień.
Jak zwykle, mój coraz mniejszy entuzjazm do pisania (i do podróży i do życia in general) spowodował, że i tak nieregularna relacja w końcu urwała się zupełnie.
Postaram się nadrobić tyle, ile to możliwe, już z dusznych i dobrze znanych klimatów rzplitej burackiej.
kilka zdjęć z klasztoru.
Poniżej kilka zdjęć klasztoru, w którym praktykuję, i sali, w której odbywają się praktyki. Zdjęcia o wartości czysto informacyjnej, jako że były robione w środku słonecznego dnia, do tego szerokim kątem o niezbyt dobrej optyce.
ngöndro – pierwszy tydzień.
Jak pisałem wcześniej, ponad tydzień temu zacząłem ngöndro, czyli odosobnienie / praktykę wstępną w jednym z tybetańskich klasztorów w Kathmandu. Co prawda moja zasadnicza praktyka to zazen / shikantaza i generalnie widzę się w linii Zen, ale dzięki temu, że sporo podróżuję, mam możliwość poznawania innych szkół buddyzmu i takie eksploracje powoli stają się moim małym hobby.
boudha.
Nic nie pisałem, bo byłem chory (cały czas jestem zresztą, ale mniej już), poza tym zaczynam właśnie praktykę wstępną (ngöndro) w jednym z lokalnych klasztorów (Ka-Nying Shedrub Ling). Ale obiecuję nadrobić zaległości jak tylko ogarnę się nieco.
skandha a banyan.
Czytam właśnie tłumaczenie i komentarz (znakomite zresztą) Sutry serca autorstwa Red Pine (Billa Portera).
I przy okazji rozważań o skandhach (czy też kandhach w jęz. Pali, gdzie zginęło sanskryckie “s”) trafiłem na fascynujący fragment o jednym z moich ulubionych drzew – banyanie (figowcu bengalskim).
Junta kontra islamofobia w Tajlandii.
Interesujący news z Tajlandii. Jeden z mnichów znanych ze swoich antyislamskich wypowiedzi, został suspendowany (nie jestem przekonany, czy to własciwe tłumaczenie słowa defrocked) po tym jak, mimo ostrzeżeń ze strony junty, nie przestał publikować agresywnych wypowiedzi nawołujących do przemocy w stosunku do muzułmanów.
Zdjęcia z Wat Mahabut.
Pracowity dzień dzisiaj.
Nowa galeria z lipcowej wizyty w Wat Mahabut (Wat to świątynia) w Phra Khanong (de facto to On Onut, ale nad kanałem Phra Khanong). Fascynujące miejsce, z którym wiąże się piękna tajska legenda – ale o tym napiszę za kilka dni:
Reinkarnacja w praktyce.
Jedno ze zdjęć z opracowywanej właśnie galerii z Wat Mahabut.
Medytacje na trudne czasy. :-|
Moja lokalna sangha, Little Bangkok Meditation Group, zorganizowała coś, co nazywa się Meditation for Challenging Times. Brzmiało ciekawie, więc postanowiłem się wybrać.
Magha Puja.
Dzisiaj Magha Puja, znane także jako sangha day, jedno z ważniejszych świąt buddyjskich, obchodzone w pełnię miesiąca Magha. Święto upamiętnia wydarzenie, które miało miejsce 10 miesięcy od dnia, w którym Budda osiągnął oświecenie. Tego dnia, w pełnię miesiąca Magha właśnie, w lasku bambusowym, którym przebywał Budda, zjawiło się – spontanicznie, rzecz jasna – 1250 arahantów, czyli oświeconych, ale jeszcze nie buddów. Aby uczcić to wydarzenie, Budda wygłosił wówczas naukę Ovada-Patimokkha Gatha, czyli podsumowanie najważniejszych punktów doktryny buddyjskiej.
Bhikkhu Yaba.
W ramach śledzenia rozmaitych rozrabiactw wśród buddyjskich mnichów w Południowo-Wschodniej Azji, pisałem jakiś czas temu o żarłocznych mnichach z Tajlandii. Jednak obżeranie się tortem to doprawdy minimane przewinienie w porównaniu z tym, co zrobił jeden z birmańskich mnichów – niejaki Arsara.
